„Slot po angielsku oznacza szczelinę. Dla nas to szczelina wyłamana w obojętności, bezmyślnej konsumpcji, braku ambicji i nietolerancji. Slot to również przestrzeń, gdzie spotykają się ludzie otwarci i chcący dzielić się sobą, swoją sztuką i umiejętnościami”.Taką notkę odnajdujemy na ostatniej stronie informatora piętnastej edycji Slot Art Festiwalu, który w tym roku odbywał się od 11 do 15 lipca. Jest to jedyna plenerowa impreza w Polsce, na której co roku spotyka się kilka tysięcy młodych (przede wszystkim duchem) ludzi z kraju i zagranicy, którzy bez narkotyków i alkoholu (przynajmniej na terenie samego festiwalu) we wspaniałej atmosferze, przez pięć dni i nocy korzystają z atrakcji, jakie przygotowali dla nich organizatorzy. A na Slocie na pewno k a ż d y może znaleźć coś dla siebie. Niewystarczającym będzie wymienić mnóstwo - choć to i tak za mało dla kilku tysięcy ludzi - ciekawych warsztatów (m. in. muzycznych, językowych, aktorskich, tanecznych, artystycznych, sportowych, filmowych, dziennikarskich, komputerowych itp.; w tym roku było ich 120), wykładów (światopoglądowych, popularnonaukowych, muzycznych, o sztuce, o społeczeństwie), różnorakich inicjatyw społecznych (m. in. Stowarzyszenia Amnesty International, Fundacji Polskiej Akcji Humanitarnej, Stowarzyszenia Lepszy Świat, Autorskich Liceów Artystycznych), wystaw, koncertów, przedstawień teatralnych i pokazów filmowych... Bo tak naprawdę tym, co decyduje o atmosferze Slotu jest miejsce, w którym impreza się odbywa (od 2001 roku jest to zabytkowe Opactwo Cysterskie w Lubiążu k/ Wołowa), a nade wszystko ludzie, którzy ją przygotowują i ci, którzy w niej uczestniczą.
Na terenie festiwalu działa także „Pomoc drogowa”, czyli grupa ludzi, do których można zwrócić się w razie „problemów duchowych”, a także punkt konsultacyjny, w którym można otrzymać odpowiedzi na trudne pytania (m. in. odnośnie narkotyków, alkoholu, przemocy itd.) oraz wysłuchać prelekcji na tematy związane z uzależnieniami.
Na Slocie nie brakuje doznań artystycznych. W tym roku można było podziwiać w ArtKatedrze wystawy m.in. Ani Rzeźnik, Moniki Szydłowskiej czy wrocławskiej grupy Porquoi, prezentacje teatralne i pokazy taneczne. Na scenie muzycznej zagrały m. in. zespoły: 2Tm 2-3, Verra Cruz, Fisz Emade Tworzywo, Lachowicz, Sensorry, Wszystkie Wschody Słońca czy fantastyczny Me myself & I.
Jak co roku, pomimo tylu zajęć, nowych doznań i nie zawsze udanej pogody, codziennie pod słynnym platanem oraz na terenie całego festiwalu spontanicznie tworzyły się grupy, które pokazywały to, czego się nauczyły. I tak m. in. można było zobaczyć bębniarzy (grających na djembe, kongach, beczkach), tancerzy capoeiry, spektakl teatru pantomimy zatytułowany „Stworzenie”, ponadto występ bajkoczytaczy i wielu innych.
SAF’07 skończył się szybciej niż zaczął... Pięć dni i nocy minęło jak krótka chwila wypełniona mnóstwem nowych doznań. Dlatego wszyscy już teraz odliczają dni do przyszłorocznej edycji festiwalu. Trudno będzie przeczekać ten rok, ale ważne, że otrzymało się inspirację. Bo wyjeżdżając z Lubiąża staje się nowym człowiekiem. W nowym wymiarze...
SAF’07 skończył się szybciej niż zaczął... Pięć dni i nocy minęło jak krótka chwila wypełniona mnóstwem nowych doznań. Dlatego wszyscy już teraz odliczają dni do przyszłorocznej edycji festiwalu. Trudno będzie przeczekać ten rok, ale ważne, że otrzymało się inspirację. Bo wyjeżdżając z Lubiąża staje się nowym człowiekiem. W nowym wymiarze...
Fot. i tekst: Michalina Janicka













